Dzisiaj o ważnej sprawie, która od
jakiegoś czasu atakuje mnie ze wszystkich stron. O czym mowa? O Zbawianiu
Świata. Tak, wielką literą. Koncept jakże zacny, zwłaszcza teoretycznie.
Sposobów na Zbawianie Świata jest sporo.
Niejedzenie mięsa, unikanie tanich chińskich ubrań, materiałów skórzanych,
przygarnianie zwierząt ze schroniska czy realna praca w wolontariacie. Jeżeli
ktoś stosuje się do wszystkich tych zasad – brawo dla niego. Naprawdę,
podziwiam. Problem zaczyna się w momencie, gdy ktoś na siłę próbuje Cię
zmienić w posłuszną amebę, który porzuci swoje przekonania na rzecz ratowania
świata. Amebą nigdy nie byłam i być nie zamierzam.
Trochę mięsa jem, mam skórzaną kanapę
(chociaż akurat w tym wypadku nie jestem zwolenniczką skóry), posiadam chińskie
ciuchy z wyprzedaży. Nazwałabym to podejściem umiarkowanym. Nie uważam się za
osobę bezduszną, losem ludzi i zwierząt się przejmuję, ale Zbawianie Świata nie
jest dla mnie życiowym celem. Zgłaszałam się do wolontariatu związanego z moją
pasją, chciałabym móc zmienić czyjeś życie na lepsze, nigdy jednak nie
narzucałam swojej wizji innym. Mało co wkurza mnie tak mocno, jak uświadamianie
kogoś na siłę.
Ostatnio w Internecie bardzo dużo jest
wzmianek o bezmięsnych dietach i torturowaniu zwierząt. Filmików z uboju nie
oglądam, bo mnie po prostu nie interesują. Jakbym zobaczyła na żywo,
pewnie zareagowałabym inaczej, ale nie zamierzam się o tym przekonywać. Mięsa
jem naprawdę mało. Gdybym miała przestać zupełnie, byłoby to spowodowane
przesłankami zdrowotnymi, nie wrażliwością na cierpienie. I nie uważam, że
czyni mnie to gorszą. Jest szansa, że moje podejście się zmieni, ale zmianę tę
muszę zapoczątkować sama. Diety to bardzo toksyczny temat w internecie i
niezwykle prowokujący do hejtu. Wszyscy narzucają, co kto ma jeść i
zaglądają sobie do garnków. Nie jestem w stanie zliczyć negatywnych komentarzy
pod postami osób, które śmiały wyłamać się z ogólnoprzyjętych zasad
Zbawiania Świata. Koszmar wkradł się też na youtube. Tam bardzo modne jest
bycie weganem, a jeszcze modniejsze krytykowanie diet innych. Są nawet tacy,
którzy wybiły się wyłącznie na hejcie i jest to głównym tematem ich
filmików (nie podam, kto to, bo jestem zażenowana i nie chcę robić reklamy).
Zdziwiły
mnie też wpisy na blogach AniaMaluje i Olfaktoria, gdzie dziewczyny przyznały, że spotkały się
z negatywnymi komentarzami ze względu na kupno psa rasowego. Że niby dopóki w
schroniskach są zwierzęta, to nie powinno się wydawać pieniędzy na te z
hodowli. Ręce mi opadły. Adopcja psa ze schroniska nie jest łatwa. Znam dużo
osób, które są z procesu zadowolone, ale nigdy z ich ust nie usłyszałam tekstu
o własnej wyższości ze względu na owe Zbawianie Świata. Moim zdaniem, jeżeli na
kupno zwierzaka musimy opróżnić głęboką kieszeń, inne będzie nasze podejście do
niego. Sporo zwierząt ze schroniska, przygarniętych za darmo, wraca po jakimś
czasie na ulicę. Nie mówię, że nie powinno się ich przygarniać. No pewnie, że
powinno. Róbmy to jednak dla ich dobra, a nie po to, żeby pokazać własną
zajebistość.
Jestem również zwolenniczką
przeznaczania kasy na problemy w naszym kraju, ratowania żyć w Polsce bardziej
niż w krajach oddalonych o tysiące kilometrów od nas. Oczywiście każdy
rozporządza własnymi pieniędzmi i nic mi do tego, na co ją przeznacza.
Denerwuje mnie jednak, gdy ktoś zarzuca mi brak wrażliwości na problemy
kompletnie nie związane ze mną, moimi bliskimi, moim krajem. Na pewno podejście
takie zostało mi trochę po studiach. Po przeczytaniu wielu brutalnych lektur o
ludzkich nieszczęściach, człowiek trochę się do nich przyzwyczaja. Duży wpływ
na to ma też telewizja. Od dłuższego czasu nie oglądam jednostronnych
wiadomości, w których 90% czasu zajmują ludzkie tragedie. Nie żywię się
sztuczną paniką napędzaną przez media. Była kilka razy taka sytuacja, że
zapytano mnie: “Co sądzisz o zabójstwie X przez Y/porwaniu Z/podpaleniu A?”.
Moja odpowiedź “Nie słyszałam o tym” wzbudzała ogromne zdziwienie, wręcz
litość. Jak to, nie interesuję się tym? Po prostu, mam dosyć własnych
problemów, żeby codziennie przeżywać dodatkowo tragedie obcych ludzi.
Zwyczajnie odcinam się od nich, jeżeli tylko mogę.
Podsumowując,
działania na rzecz innych powinna motywować dobra wola i poprawia życia na
lepsze. Nie chęć wywyższenia się i dostosowania wszystkich do swoich poglądów.
Komentarze
Prześlij komentarz