Post trochę nostalgiczny, bo poczułam się staro. Ale
jednocześnie dobrze. Dlaczego dobrze? Bo uświadomiłam sobie, że dorosłość ma
kilka zalet, dzięki którym życie jest prostsze.
Jeżeli poniższe 5 punktów mówi o Tobie,
mam dobrą/złą wiadomość – jesteś dorosły. Nie zawsze działa to jednak w drugą
stronę. Znam kilka dojrzałych osób, które do punktów tych nawet się
nie zbliżają.
Mniej
obchodzi Cię zdanie innych
Jest to bardzo przyjemna cecha. Wreszcie
zaczynasz żyć dla siebie, a nie dla oceniających Cię ludzi. Oczywiście nie
mówię tu o egoizmie. Zdanie bliskich nadal się liczy, ale wybory podejmujesz
bardziej świadomie. Nie wstydzisz się już tak swojego wyglądu, nie tłumaczysz
się ze swojego zachowania. Nie boisz się przyznać do swoich poglądów. Inność
nie jest już przyczyną wykluczenia, a jedynie Twoją cechą. Sama mam kilka
takich rzeczy, które na tym etapie życia są kompletnie nieznaczące, ale kiedyś
nie trąbiłabym o tym na prawo i lewo. Nie wszyscy by rozumieli. Przykład?
- Nie lubię
alkoholu. Nie obchodzi mnie czy piją inni, ale mnie do tego nie ciągnie.
Jest mi obojętny i do niczego niepotrzebny. Niestety nadal trafiam na dużo
starszych od siebie ludzi, którzy usilnie namawiają mnie do picia. Różnica
jest taka, że teraz mam ich zdanie bardzo głęboko.
- Nigdy w
życiu nie paliłam papierosa. W tym przypadku nikt mnie nie potępia,
ale pamiętam, że w liceum było to coś wykraczającego poza normę.
- Nigdy w
życiu nie wypiłam całego kubka kawy. Nie znoszę tego smaku, pod żadną
postacią. Tego to już w ogóle prawie nikt nie rozumie:) Wielu śmiałków
próbowało mnie przekonać swoją „najlepszą, najsłodszą, najpyszniejszą,
niesmakującą jak kawa” kawą. No właśnie, kawą. Kawa to kawa.
- Nie
przepadam za klubami, może dlatego, że ciężko o dobry:)
Do tego dochodzi trochę lęków, fobii,
podejrzewam, że jak u prawie każdego człowieka:)
Mniej
obchodzi Cię życie innych
Nie
mówię tutaj oczywiście o znieczulicy społecznej. Po prostu w momencie, w którym
oczekujesz, że inni nie będą włazić butami w Twoje życie, sam
zaczynasz tego unikać. To, co kiedyś burzyło i poruszało, teraz wywołuje
reakcję „co mnie to obchodzi”. Mniej wnikasz w strój i zachowanie innych osób,
jeżeli nie jest to dla nikogo krzywdzące. Przyjmujesz postawę „każdy decyduje o
sobie”. Rozumiesz, że ludzie są różni i każdy może lubić coś innego. Dla
jednych szczytem marzeń jest rozwój i zwiedzanie świata, dla innych spokojny
wypoczynek na leżaku. Dla jednych ważna jest kariera, dla innych tylko dom i
rodzina. Przyznaję, że refleksje w tym temacie naszły mnie kiedyś po
przeczytaniu bloga AniaMaluje. Inspirujących wpisów było kilka,
mówiły o tym, jak bardzo ludzie lubią narzucać innym, jak mają żyć. Po ich
przeczytaniu uświadomiłam sobie, jak często sama słyszę zbędne komentarze na
temat czyjegoś zachowania, albo doradzanie na siłę i wtrącanie się w nie swoje
sprawy. Zasada „nie dawaj rady nieproszona” jest bardzo przydatna.
Nie
komentujesz negatywnie rzeczy należących do innych
Punkt trochę związany z poprzednim.
Kolejna rzecz, która jest dla mnie wielkim nietaktem. Mówienie innym, że
posiadają coś brzydkiego. Nieważne, czy w naturalnym wyglądzie, czy może
przedmiocie, który kupili, zawsze wkurza mnie to tak samo. Dobra, rozumiem
powiedzenie komuś, że się rozmazał, albo pękły mu spodnie. Można
nawet w taktowny sposób powiedzieć komuś, że genialnie wyglądałby w jakimś
stroju. Takie sugerowanie zmiany wyglądu jeszcze zniosę, zwłaszcza, jeżeli jest
trafne. Po co jednak czepiać się innych bez powodu? Przykład słyszany
wiele razy:
- „Masz
pryszcza”. No serio? Nie zauważyłam, myślałam, że to resztka jajecznicy ze
śniadania. A jaka osoba zawsze zadowolona, że udało jej się go znaleźć!
Przyczyny gadania takich głupot? Nie wiem, chęć czepiania się na siłę,
podniesienie swojej samooceny. To samo dotyczy komentarzy wszystkiego, na
co nie mamy wpływu, czyli figura, cera, itp.
- „Masz
brzydkie […]”. Do nawiasu kwadratowego możemy wstawić: bluzkę, spodnie,
zegarek, meble, WSZYSTKO. Jeżeli coś kupiłam, to znaczy, że to mi się
podoba. Jeżeli nie pytam o zdanie innych, znaczy, że nie chcę go znać.
Jeżeli nie jestem pewna jakiejś rzeczy, zwracam się do innych. A jeżeli
jestem pewna? No to jestem pewna i koniec tematu. Nawet jeżeli moim stylem
jest według kogoś jego brak, trudno – przeżyję.
Stabilizacja
życiowa
Dla każdego znaczy co innego. Może to
być rodzina, mieszkanie, zabezpieczenie finansowe. Sama chęć ustabilizowania
się jest oznaką dorosłości. Gdy już ją osiągniemy, życie staje się trochę
prostsze. Dla mnie w życiu bardzo ważne jest bezpieczeństwo psychiczne,
aczkolwiek rozumiem, że istnieją ludzie, dla których życie na walizkach jest
szczytem marzeń.
Do tego punktu łapie się również
mniejsza potrzeba dramatów życiowych. Ach, jak przypomnę sobie małą Monię w
liceum. Lubiłam się udręczać, świat był taki zły, wzloty wspaniałe, a upadki
druzgocące. Nieistotne rzeczy urastały do monstrualnych rozmiarów.
Patrząc
wstecz widzisz swoje błędy i uczysz się na nich
Zawsze uważałam się na rozważną osobę,
która dokonywała dobrych wyborów. To znaczy uważałam tak na bieżąco, w
teraźniejszości. Mijały lata, a ja nie mogłam uwierzyć w decyzje
podejmowane w przeszłości. Nie były to jakieś poważne błędy, raczej tracenie
czasu na rzeczy i ludzi kompletnie tego nie wartych. Kolejna cecha
dorosłości. Inne postrzeganie czasu. Nie tracisz go na wiele rzeczy. Może
dlatego, że leci on jak powalony?
Dbajcie
o siebie:)

Komentarze
Prześlij komentarz