Pewne rzeczy wydają się oczywiste. Po
prostu wiedza powszechna. Trudno nam wyobrazić sobie, że nie wszystkie
jednostki ją posiadają. Szczególnie boleśnie możemy się o tym przekonać
w przypadku klientów sklepów internetowych. Niektóre sytuacje wprawiają w zdziwienie
nawet trudno popadające w taki stan osoby.
Jak nie być upierdliwym klientem? Poniżej
podstawowe zasady kupowania przez internet.
§ Po drugiej stronie w 99%
przypadków pracują ludzie. O zasadzie tej zapomina się niemalże ciągle.
Przewijać się ona będzie w pozostałych punktach.
§ Ludzie pracujący w
sklepach internetowych tez mają uczucia (zdziwko!). Nazywanie kogoś „zakłamanym
ch* w pierwszej minucie rozmowy jest niewskazane (na użycie takiego epitetu
trzeba poczekać, aż wzmocnią się więzy).
§ Owi ludzie również są
omylni, nie wiedzą wszystkiego i nie są wszechmogący.
§ Czyli: nie krzycz, nie
obrażaj, nie posądzaj o najgorsze.
Teraz bardziej konkretnie.
§ Jeżeli zamówiłeś towar w
niedzielę o 7:00 rano, nie dzwoń o 8:30 z pytaniem, czy został już
wysłany. Nie został.
§ Kurier nie wiezie paczki
bezpośrednio do klienta. Przyjeżdża odebrać cały towar, wieczorem zawozi go do
stacji-matki, a następnego dnia inny kurier rozwozi we właściwe miejsce. Nie
jest tak, że wybierając paczkę kurierską i płacąc za nią o godzinie 12,
paczka tego samego dnia trafi do odbiorcy na drugim końcu Polski.
Nie. Nie trafi. Niezależnie od godziny zabrania paczki będzie ona w nocy w
tej samej bazie. Cogodzinne przypominanie telefoniczne nic nie pomoże.
§ Kuriera ponadto nie da
się opanować i wybrać konkretnej godziny dostawy. Będzie wtedy, kiedy obsługuje
swój region. Zamówienie typu „do godziny 12 proszę
paczkę przywieźć do mojego domu, potem przed 2 godziny będę u brata, a od 14 do
18 w pracy, potem znowu w domu” u kuriera nie przejdzie. On ma, za
przeproszeniem, wywalone na to, kiedy i gdzie ktoś będzie. On ma paczkę, a na
wybrany adres dostarczy ją wtedy, jak będzie w pobliżu.
§ Nie dzwoń dla rozrywki.
Dominuje zasada: łatwiej zapytać niż samemu sprawdzić. Cóż z tego, że
sprawdzenie zajmuje 2 minuty, a telefon do sklepu, przekazanie pytania i
uzyskanie odpowiedzi często kilka razy tyle.
§ Nie dzwoń co 5
minut. Nie wpływa to na przyspieszenie rozwiązania problemu. Może za to
opóźnić rozwiązanie problemu kogoś innego, kto w tym samym czasie nie może się
dodzwonić.
§ Dzwoń (ale nie co 5
minut). Jeśli coś się zepsuło, coś nie doszło, chcesz dokonać zmian w
zamówieniu – przekaż informację. Nie licz, że sklep się domyśli.
§ Pokaż, że umiesz czytać.
Czytaj opisy. Sporo osób unika czytania jak ognia. Powoduje to potem wiele
nieprzyjemności.
§ Moje
ulubione: podawaj pełen i prawidłowy adres. Ach, ile osób jest
nieświadomych tego punktu. W moich myślach nadal spoczywa kobieta,
która przy wpisywaniu adresu dostawy wpisała wyłącznie nr bloku. Na etykiecie
wygląda to jak domek jednorodzinny, więc nikt nie podejrzewa pomyłki. Pomyłka,
pomyłką, można się chociaż przyznać do winy. Wulgarne obrażanie sklepu nie jest
ok. „A listonosz nie mógł popytać?”. Właśnie, przecież
to wina sklepu, a nie listonosza, że nie popytał. „Przecież trzeba było sytuację wykryć i poprosić listonosza,
żeby popytał”. Listonosz też, za przeproszeniem, ma wywalone na
czyjś adres. Notuje „nieprawidłowy” i wysyła z powrotem
do sklepu.
§ Przychodź do sklepu w
godzinach jego otwarcia (do punktu stacjonarnego oczywiście). Logiczne, nie?
Nie. „Niech mnie Pan wpuści, ja tylko na chwilkę” o godzinie
24 jest niczym głośny death metal dla bolącej głowy.
§ Dzwoń w godzinach
otwarcia sklepu, albo chociaż nie miej pretensji, że zgłoszonego w nocy
błędu nikt nie naprawił od razu.
Pozdrawiam wszystkich klientów
idealnych:)

Komentarze
Prześlij komentarz